O autorze
Szczęśliwa mama szóstki dzieci, rodowita Poznanianka, kobieta biznesu, prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań S.A., prezes spółki budowlano-deweloperskiej Family House, kiedyś modelka. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce i w świecie piłki nożnej. Na swoim blogu poruszam tematy sobie bliskie: sport, zdrowy tryb życia, macierzyństwo i polityka.

Więcej wędek, mniej ryb!

Fot. Daniel Adamski / Agencja Gazeta
Ostatnio w programie Tomasza Lisa miałam okazję uczestniczyć w dyskusji na temat polityki prorodzinnej w Polsce. Starałam się powstrzymywać od uszczypliwych komentarzy, jednak gdy minister Kosiniak-Kamysz po raz enty mówił o ulgach na przejazdy pociągiem dla dużych rodzin, byłam bliska wybuchnięcia salwą śmiechu. Czy naprawdę tego typu gesty to wszystko, na co stać nasze Państwo?

Zacznę od banału - jest źle, bardzo źle. Społeczeństwo się starzeje, ale mydlenie nam oczu, że to przez dobrą opiekę medyczną, to żałosny zabieg. Przede wszystkim młodzi ludzie, chociaż chcą, to po prostu boją się mieć dzieci. Powiększanie rodziny wiąże się z wieloma wydatkami, nierzadko bolesnymi wyrzeczeniami - dziś na to, by mieć nawet jedno nie mówiąc już o większej liczbie dzieci, wiele młodych małżeństw po prostu nie może sobie pozwolić.



W Polsce brakuje pomysłu na politykę, wspierającą nasze rodziny. Becikowe czy zasiłki rodzinne to tak naprawdę działania doraźne, które w dłuższej perspektywie nie zmienią dramatycznej sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Mamy przyrost naturalny rzędu 1.31 dziecka na parę. Wedle prognoz Eurostatu, w 2060 roku w Polsce będzie nas już tylko 31 milionów. Żeby populacja drastycznie nie spadała, ten przyrost musi być na poziomie co najmniej 2.1, czyli ponad 2 dzieci na rodzinę. W rzeczywistości oznacza to, że większość polskich rodzin musiałyby mieć po trójkę dzieci.

Jednorazowe Becikowe w wysokości 1000 zł przysługuje tylko w przypadku rodzin, których średni dochód na osobę nie przekracza 1922 złotych. Nie jest więc świadczeniem powszechnym, nie wzrasta wraz z narodzinami kolejnych dzieci. Co zatem ma zrobić rodzina, która ma średni dochód? - nie otrzyma becikowego bo jest "za bogata", z ulgi żadnej korzystać nie może z tego samego powodu, nie dostanie zapomóg i innych świadczeń socjalnych, Karty Rodziny Dużej także nie dostanie, bo nie stać jej na większą ilość dzieci - Państwo "karze" takie rodziny za bycie zaradnym - oboje rodzice pracują, z trudem łączą koniec z końcem, ale wsparcia państwa nie otrzymają, bo nie są ubodzy. Dochodzimy do paranoi - lepiej być bezrobotnym aby otrzymać pomoc?

Z kolei Karta Rodziny Dużej to dobra idea, ale póki co słabo zrealizowana. Najwyższy wskaźnik licznych rodzin jest w małych miastach i na wsi, gdzie prawie nigdzie nie ma miejsc honorujących Kartę Dużej Rodziny. W dużych miastach również rzadko można spotkać miejsca oznakowane informacją, że honorują tę kartę. Ta karta to tak naprawdę ukłon w stronę istniejących rodzin wielodzietnych, które obecnie nie mogą pozwolić sobie na atrakcje, podróże PKP, czy zakupy, a dzięki takiej karcie być może stanie się to łatwiejsze. Nie czarujmy się jednak - żadna karta nie sprawi, że rodzina zdecyduje się na więcej dzieci. Koszty utrzymania każdego dziecka są po prostu o wiele większe. Kryterium podstawowym jest tutaj utrzymanie dziecka, czyli jedzenie, ubrania, edukacja - nie zaś wizyta w teatrze czy na basenie.

Suma summarum świetna inicjatywa z Kartą Dużej Rodziny, ale nie poprawi ona przyrostu naturalnego w Polsce.

Problemy zaczynają się jednak o wiele wcześniej - mamy mało szpitali (nawet w dużych miastach), gdzie odpowiednio zajmą się dzieckiem po porodzie w przypadku komplikacji. Przy porodzie uczestniczy położna, a lekarz pojawia się na sali porodowej tylko w przypadku, gdy prowadził całą ciążę i jeżeli akurat poród przypada na jego dyżur. W wielu państwowych szpitalach lekarz oczekuje zapłaty za odbiór porodu - przecież to farsa.

Generalnie w polityce Państwa wobec młodych rodzin panuje wielki chaos. Pewną nadzieję stanowi ulga prorodzinna, którą chce wprowadzić Prezydent Komorowski - jestem ciekawa efektów tych starań. Z drugiej jednak strony ulga ma sens wyłącznie dla ludzi, którzy mają pracę. Co z młodymi Polakami, którzy tej pracy nie mogą znaleźć, albo zarabiają tak mało, że żadna ulga i tak nie poprawi ich sytuacji finansowej na tyle, aby stać ich było na zdecydowanie się na jedno, nie mówiąc już o tej optymalnej trójce dzieci?

Większość młodych par w Polsce chce mieć dzieci, tylko odkłada ta decyzje do momentu osiągnięcia stabilizacji finansowej. Co kryje się pod pojęciem stabilizacji? Przede wszystkim posiadanie pracy, i to nie pracy za minimalną stawkę, ale perspektywicznej, z szansami rozwoju, awansu i większych zarobków. Zarobków takich, aby parę stać było na zakup własnego mieszkania, co najczęściej wiąże się z koniecznością wzięcia kredytu. Rodzina musi zarabiać tyle, żeby starczyło na spłatę kredytu, na opłaty, jedzenie. Poza tym muszą jeszcze zostawać pieniądze, aby na myśl o kolejnych wydatkach związanych z posiadaniem nawet jednego dziecka, nie robiło się gorąco.

Co z parami, które mają już te fundamenty, które wskazuję powyżej, w tym jedno dziecko? Co je może skłonić do powiększenia rodziny, przykładowo o kolejną dwójkę dzieci? Nie zrobi tego żadna karta, żadna ulga czy becikowe... Przede wszystkim młodzi muszą mieć odpowiednio większe zarobki na utrzymanie kolejnego potomka, oraz możliwość stałej opieki nad dzieckiem przez jedno z rodziców (najczęściej matkę) lub zapewnioną chociażby częściowo opiekę przez Państwo (żłobek, przedszkole), żeby matka mogła wrócić do pracy. Jest wiele rodzin nie najbiedniejszych, z pracą, mieszkaniem, jednym dzieckiem, ale nie stać ich na kolejne dziecko. Chcieliby, bo widzą że dziecko to najwspanialsze, co mogło im się przytrafić - ale po prostu mierzą siły na zamiary i poprzestają na jednym.

Najważniejsze dla młodych małżeństw w Polsce jest to, by poczuć stabilność, Pewność. Nie tylko na polu zawodowym - także, a może zwłaszcza prywatnym. Państwo zamiast dawać rybę, powinno spróbować dawać wędkę. Absolutnym priorytetem powinno być wzmocnienie samodzielności młodych rodzin, ułatwienie im dostępu do mieszkań. Programy "Rodzina na swoim", czy teraz "Mieszkanie dla Młodych" to ciągle za mało. MDM dostępne jest głownie w dużych miastach, tam, gdzie powstają nowe mieszkania, a i tak wiele młodych rodzin nie spełnia wymaganych kryteriów kredytowych.

Z podobnymi problemami nie zmaga się tylko Polska - Europa systematycznie się starzeje, jednak niektóre państwa zdołały znaleźć sposoby na zmianę tego trendu, lub jego spowolnienie. Warto czerpać wzorce od najlepszych, zamiast zachwycać się takimi "sukcesami", jak obniżenie cen przejazdów kolejowych dla rodzin już wielodzietnych.

Dla przykładu, Francja charakteryzuje się bardzo hojną polityką względem rodzin. Przeznacza niemal 4% PKB na rodziny, niemal dwa razy tyle, co inne europejskie kraje. Przyrost naturalny stale rośnie - w 1993 roku poziom dzietności wynosił jedynie 1,7, a dziś oscyluje wokół 2,0. Państwo mocno promuje finansowanie zastępczych form opieki nad przedszkolakami. Urlopy wychowawcze do dnia trzecich urodzin dziecka to spory ukłon w stronę rodziców, którzy otrzymują zasiłek opiekuńczy i pracują w ograniczonym wymiarze czasu. Na wyróżnienie zasługuje dostępność opieki zastępczej nad dziećmi do 3 roku życia. Zarejestrowane opiekunki w znacznej części utrzymywane są ze środków publicznych. Otaczają one swoją opieką ponad 70% dzieci w wieku poniżej 3 lat, których oboje rodzice decydują się na powrót do pracy. Jakby tego było mało, rodzice w razie zatrudnienia opiekunki otrzymują specjalny finansowy dodatek, który pokrywa większość kosztów związanych z zatrudnieniem opiekunki, nie tylko obowiązkowe ubezpieczenie.

Bardzo istotna jest też darmowa opieka w przedszkolu dla dzieci od 3 roku życia. We Francji istnieje "becikowe" w wysokości około 900 euro, ale ważne są też regularne dopłaty, tzw. zasiłek podstawowy, który przysługuje do trzecich urodzin dziecka i wynosi około 180 euro miesięcznie. Za to rodzicom z dwójką lub większą liczbą dzieci, niezależnie od osiąganego dochodu, przysługuje zasiłek na drugie wychowywane dziecko w wysokości 126,41 euro oraz na każde następne w wysokości 161,96 euro. Kwoty zasiłków ulegają podwyższeniu po osiągnięciu przez dzieci określonego wieku (11, 14 i 16 lat). Rodzinom spełniającym kryterium dochodowe z co najmniej trójką dzieci wieku od 3 do 21 lat przysługuje dodatkowy zasiłek w wysokości 164,53 euro miesięcznie.

Według danych z 2007 roku Wielka Brytania jest drugim po Francji europejskim krajem pod względem procenta PKB przeznaczanego na wsparcie rodzin wychowujących dzieci. Przeznacza na ten cel 3,58% PKB. Najważniejszym świadczeniem związanym z posiadaniem dzieci w Wielkiej Brytanii jest kwota na dziecko (Child benefit). Jest to nieopodatkowana kwota płacona rodzicom w związku z wychowywaniem przez nich dzieci. Wynosi 25 euro tygodniowo na pierwsze dziecko oraz 16 euro tygodniowo na każde kolejne dziecko. Istnieje też system pomocy dla osób pracujących osiągających niskie dochody, które powierzają opiekę nad dzieckiem (dziećmi) zarejestrowanej opiekunce. Jest to tzw. working tax credit, który w założeniu ma pokryć 70% kosztów opieki nad dzieckiem. Urlop macierzyński (Statutory Maternity Pay; SMP) przysługuje kobietom, które do 15 tygodnia przed urodzeniem dziecka przepracowały u danego pracodawcy przynajmniej 26 tygodni bez przerwy oraz zarabiały nie mniej niż 125 euro tygodniowo. Długość urlopu to 52 tygodnie, z czego płatnych jest 39 tygodni. Przez pierwsze 6 tygodni pracodawca wypłaca 90% tygodniowego wynagrodzenia, a przez kolejne tygodnie (33) ok. 150 Euro tygodniowo lub 90% tygodniowych zarobków (w zależności od tego, która z kwot jest niższa). Kobietom, które nie kwalifikują się, by otrzymać SMP (zbyt krótki staż pracy, samozatrudnienie, umowa na czas określony, zbyt niskie zarobki), przysługuje wypłacany ze środków publicznych tzw. Maternity Allowance (MA). Wysokość MA to ok. 150 euro tygodniowo.

Ciekawe rozwiązanie zastosowano w Irlandii, która jak na warunki europejskie jest w rewelacyjnej sytuacji demograficznej. Irlandia ma najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik dzietności - wyniósł on w roku 2009 : 2,07. Wprowadzono tu zasiłek przysługujący na każde dziecko przed osiągnięciem pełnoletności, o ile uczy się w pełnym wymiarze godzinowym. 140 euro zasiłku na dziecko w przypadku dwójki pierwszych dzieci, w przypadku trzeciego dziecka stawka wzrasta do 148 Euro, zaś na każde kolejne rodzice otrzymują 160 euro – brzmi nieźle?

Często na brak urlopu po narodzinach dziecka narzekają polscy tatusiowie. Idealnym miejscem do życia była by dla nich Szwecja. Urlop rodzicielski trwa tam. 480 dni i może być wykorzystany zarówno przez matkę, jak i przez ojca. Urlop ten oczywiście jest płatny: przez pierwsze 390 dni w wysokości 80% wynagrodzenia. W Szwecji wszystkim rodzinom (niezależnie od uzyskiwanych dochodów) przysługuje miesięczny zasiłek na dzieci (do lat 16 lub też do lat 20, jeśli dziecko się uczy) w wysokości około 95 euro na każde dziecko. Dla rodzin z dwójką lub większą liczbą dzieci dodatkowo wypłacane są zasiłki rodzinne, których wysokość rośnie z każdym kolejnym dzieckiem: ok. 10 euro na drugie dziecko, 35 na trzecie dziecko, 85 na czwarte dziecko oraz 100 na piąte i kolejne dzieci. Zasiłki te są zwolnione z podatku.

Niebagatelny wpływ na kształtowanie polityki prorodzinnej jak i zwiększanie przyrostu naturalnego w wielu europejskich krajach, ma ludność napływowa. Imigranci, którzy dostrzegają szanse na stabilne zatrudnienie i dobre dochody, doceniają realia sprzyjające rodzinie, korzystają na tym i decydują się na więcej dzieci. W Polsce jednak nie ma nic, co mogłoby przyciągnąć ludność zza granicy, zwłaszcza ze wschodu (może za wyjątkiem Ukraińców, szukających choćby minimalnego poczucia bezpieczeństwa). To smutna prawda, my nie mamy nic do zaoferowania.

Nie chcę, aby ten wpis zmienił się w malkontencki bełkot. Musimy jednak zacząć wyciągać wnioski i cieszę się, że Premier Kopacz podkreśla chęć postawienia na sensowną politykę prorodzinną. Problemów, które wymagają szybkich działań, jest przecież sporo.

Tylko kompleksowe wprowadzenie większej ilości działań prorodzinnych da wymierne efekty. Praca, zarobki, własne mieszkanie - to podstawy, wiążące się z fundamentami krajowej gospodarki. Do tego bardzo ważna jest opieka wczesnoszkolna i przedszkolna, aby młodzi rodzice mogli wrócić do pracy, a domowy budżet i standard życia, nie cierpiały z powodu pojawienia się potomka.
Trwa ładowanie komentarzy...