O autorze
Szczęśliwa mama szóstki dzieci, rodowita Poznanianka, kobieta biznesu, prezes klubu piłkarskiego Warta Poznań S.A., prezes spółki budowlano-deweloperskiej Family House, kiedyś modelka. Jedna z najbardziej wpływowych kobiet w Polsce i w świecie piłki nożnej. Na swoim blogu poruszam tematy sobie bliskie: sport, zdrowy tryb życia, macierzyństwo i polityka.

Lawiny usprawiedliwień

Fot. Flickr / [url=https://www.flickr.com/photos/merille/4584940915/]Eduardo Merille[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC[/url]
Fot. Flickr / Eduardo Merille / CC
Często słyszę pytanie „Czy gdybyś zarabiała średnią krajową, to mając szóstkę dzieci też byś tak dobrze wyglądała?” Cóż, gdybym zarabiała średnią krajową, nie miałabym szóstki dzieci. Rodzicielstwo to ogromna odpowiedzialność, również finansowa. Każdy, kto prowadzi własny biznes wie, po jak kruchym lodzie codziennie stąpa. Chciałam jednak skupić się drugiej części tego pytania, czyli chęci powrotu do dawnej sylwetki sprzed ciąży.

Dobry wygląd po urodzeniu szóstki dzieci, w tym bliźniaków, czy to możliwe? Tak! Nie chcę pisać truizmów, ale naprawdę wszystko opiera się na sprawowaniu kontroli nad samym sobą. Śmiać mi się chce, gdy słucham o świetnych uwarunkowaniach genetycznych i cudowniej przemianie metabolizmu – te argumenty, rzecz jasna padają najczęściej. Każdy powinien wiedzieć, że największym wyzwaniem jest systematyczność i dyscyplina. Wiele kobiet w ciąży i tuż po urodzeniu dziecka lubi sobie pofolgować bardziej niż zwykle, co bardzo szybko odbija się na ich ciele. Czas obalić także inny z dennych argumentów: żeby się odchudzać, trzeba mieć sporo kasy. O schudnięciu nie decyduje zasobność portfela, tylko pracowitość i silna wola. Ale jak się czegoś nie chce robić, to każda wymówka jest dobra!



Liczy się to, co zjedliśmy i zjemy podczas naszego życia. Aż tyle i tylko tyle. Te wszystkie reklamy środków i specyfików na schudnięcie czy wyrzeźbienie mięśni, bez regularnych ćwiczeń są po prostu śmieszne. Jest to jawne oszukiwanie łatwowiernych ludzi. Jeśli świeżo upieczona mama chce być zdrowa i szczupła, musi przestrzegać zasad zdrowego odżywiania. Żadna z Pań nie powie mi, że nie znajdzie czasu na zjedzenie 4-5 małych posiłków w ciągu dnia i choćby na krótką aktywność fizyczną, nawet w domu. Albo inaczej – pewnie mi powie, że na nic nie ma czasu, tym bardziej na uprawianie żadnego sportu. Że jest przemęczona i niewyspana, nie ma też nawet siły na pomyślenie o tym co je, więc zjada to co jej wpadnie akurat pod rękę, w tym słodycze. Przy takim podejściu do własnego zdrowia i wyglądu, oczywiście trudno mówić o schudnięciu czy utrzymaniu szczupłej, zgrabnej sylwetki. Często też niepowodzenia w powrocie do formy zrzucane są na karb niedziałających kremów wyszczuplających czy zabiegów kosmetycznych. Trzeba mieć świadomość, że ich efektywność uzależniona jest od czegoś więcej, niż ilości wydanej na nie kasy. Znacznie bardziej niż wydane pieniądze, liczy się tutaj każdy wylany na ruch litr potu.

Pocieszę może trochę inne mamy, że wstawanie w nocy do jednego czy dwóch małych czy chorych dzieci, to nic w porównaniu do wstawania do szóstki. Zwłaszcza gdy wszystkich dopada katar, kaszel i gorączka. Albo nie wspomnę o tzw. jelitówce, czy poważniejszych chorobach. A stan zdrowia u małych dzieci może zmienić się drastycznie z godziny na godzinę. I jak tu wstać na drugi dzień i iść do pracy i mieć jeszcze siłę i chęci na sport? Ja bardzo często walczę sama ze sobą, aby tę siłę i te chęci z siebie wykrzesać.

Inna sytuacja, z którą spotykam się bardzo często na siłowni: ktoś poci się na siłowni przez godzinę, a potem zjada z apetytem tłusty obiad, zagryza go pączkiem i poprawia czekoladowym batonikiem. To oznaka braku szacunku do samego siebie i swojego czasu.

Panuje też opinia, że zamożniejsze mamy chudną tylko i wyłącznie dlatego, bo stać je na kosztowne zabiegi i operacje plastyczne. Często kobiety, które są na tzw. świeczniku, są bardziej zdeterminowane do tego, by szybko wrócić do dawnej formy. Dużo ćwiczą i dbają o siebie, a operacja plastyczna to najzwyklejsze pójście na skróty, które i tak nie da nikomu wysportowanej sylwetki. Po każdej liposukcji można znowu utyć, jeżeli nie stosuje się odpowiednio zbilansowanej diety i nie uprawia sportu. Niejednokrotnie widziałam, że ciało po tego typu zabiegach staje się groteskowe i wygląda bardzo sztucznie. Nie ma nic lepszego dla naszej sylwetki (zwłaszcza takiej, której po długich miesiącach ciąży same nie możemy poznać!) niż regularne treningi. Dla mnie dobry trening to taki, podczas którego się zmęczę, spocę, a na dodatek kolejnego dnia zaskoczą mnie zakwasy! Każdy trening powinien być swoistą walka z niemocą własnego ciała. Wtedy czuje, że „weszło". I uwielbiam ten stan.

Twierdzę, że jedzenie nie może stanowić sensu naszego życia. Bywa smaczne, ale nie zawsze musi takie być. Jedzenie ma być zdrowe! A jeśli uda nam się połączyć zdrowe ze smacznym to mamy sukces. Zbyt obfite i niezdrowe posiłki są naszą słabością. Wielu z nas ma też zbyt słabą wolę, aby odmówić sobie kalorycznej przekąski. W zasadzie każde spotkanie rodzinne, biznesowe czy inne kreci się wokół jedzenia. Od wesela do stypy. Impreza bez dużej ilości smakołyków to impreza kiepska. Trzeba też wspomnieć o alkoholu, który brakiem kaloryczności nie grzeszy. I tym oto sposobem coraz więcej jest ludzi otyłych, zakompleksionych, cierpiących na wiele chorób spowodowanych nadmierną tuszą i brakiem ruchu. Często nawet te kłopoty nie są w stanie powstrzymać od pędu do jedzenia. Dlaczego jesteśmy tacy słabi? Dlaczego nie potrafimy sobie niczego odmówić? Dlaczego nie chce nam się walczyć z własnym obżarstwem? I dlaczego uczymy takiego sposobu odżywiania nasze dzieci? Choć wiemy, że najprawdopodobniej będzie to dla nich negatywne w skutkach? Obżarstwo to jeden z największych nałogów naszych czasów! To nasza cywilizacyjna słabość.

Niedawno na wakacjach na stołówce widziałam rodziców, którzy pozwalali córce przez kilka dni jeść na obiad same frytki z ketchupem i do tego pić sok, który zawierał kilka łyżek cukru. To taki przykład miłości rodzicielskiej na zasadzie: ale ona/on nie chce nic innego zjeść! Otóż drodzy rodzice: żadne dziecko, które ma dostęp do zdrowego jedzenia i picia jeszcze z głodu nie umarło! Nie chce jeść, to niech nie je. A jak zgłodnieje to w końcu zje! Fundamentem szczupłej i wysportowanej sylwetki jest uprawianie sportu. Nie mam tu na myśli golfa czy szachów. Im więcej go uprawiamy, tym jesteśmy zdrowsi, sprawniejsi, szczęśliwsi i bardziej zadowoleni ze swojego wyglądu. Wtedy też możemy częściej pozwolić sobie na odstępstwo od diety.

Najtrudniej jest wejść w sportowy rytm. Nie tyle zacząć, co wytrwać i kontynuować. Codziennie i konsekwentnie. Nie przez miesiąc czy dwa, ale przez lata, zawsze. Do tego na efekty trzeba niestety poczekać. Sport to praca dla cierpliwych i zdeterminowanych – ale każda mama, powinna sobie zdawać sprawę z tego, że walczy nie tylko o swój wygląd, ale zwłaszcza o swoje zdrowie, i nie tylko dla siebie, ale też dla swojego dziecka. I to właśnie ta wytrwałość i to czekanie, jest dla wielu osób ponad ich siły. Wszyscy, którzy traktują własne organizmy jak śmietniki i wrzucają w nie wszystko co popadnie - muszą mieć świadomość, że czekają ich prędzej czy później problemy ze zdrowiem.

Moja dewiza na schudnięcie i powrót do wagi i sylwetki sprzed ciąży? Po pierwsze dieta. Inna, gdy jeszcze karmię piersią, i tak naprawdę skupiam się na idealnym składzie naturalnego mleka dla niemowlaka, a inna gdy już karmić naturalnie przestanę i zaczynam się odchudzać. Wtedy też dopiero zaczynam intensywniej ćwiczyć, co też nie zawsze od razu jest możliwe i nie zawsze mi tak wychodzi jakbym sobie tego mogła życzyć. Ale trzeba próbować, bo nikt inny za nas tego nie zrobi. Można się wspomagać kremami czy masażami, ale bez diety i ruchu nie mają one większego znaczenia i szkoda na nie czasu i pieniędzy. Ten proces powrotu do formy sprzed ciąży trwa u mnie kilka miesięcy, do pół roku. Ale zawsze po każdej ciąży cel miałam jasny: wrócić do pierwotnej wagi i do swojego rozmiaru. Chcieć to móc!

Pamiętajmy, że nie tylko dla idealnej sylwetki powinniśmy się ruszać i zdrowo jeść, ale przede wszystkim dla naszego zdrowia i dla dobra naszych dzieci, bo one zasługują na aktywnych i pełnych energii rodziców. I powinny właśnie z takich rodziców same brać przykład. Ja właśnie tak do tego podchodzę. Chcę być zdrowa nie tylko dla siebie, ale mam szóstkę dzieci i to też dla nich dbam o siebie. Aby miały zdrową i zadowoloną z siebie mamę i żeby mogły z niej brać przykład.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...